czwartek, 29 maja 2014

Kiedy sesja puka do drzwi...


Kto był (lub jest) studentem wie, że kiedy kończy się maj i zaczyna czerwiec, zaczyna się również czas zwiększonej aktywności intelektualnej, który powoduje zmniejszenie ilości czasu wolnego do kilku minut na złapanie oddechu. O czytaniu czegokolwiek, oprócz podręczników i notatek, nie ma nawet mowy. I przez te kilka tygodni mój ksiażkoholikowy duch cierpi ogromne katusze, bo chcę, ale nie mogę. Sięgając po jakąkolwiek pozycję, oprócz tych, które jestem zmuszona przeczytać, naraziłabym się na "stratę" kilku godzin, które mogę poświęcić na dalszy rozwój :) Bo proszę państwa, studia pedagogiczne polegają na tym, że całe pół roku można balować, poza kilkukrotnym napisaniem projektów, żeby pod koniec semestru siedzieć 24h na dobę nad książkami i "wkuwać" to, czego wymagają od nas wykładowcy. Sama sesja w sobie nie jest taka straszna, bo przez 4 lata studiów moja sesja ograniczała się do co najwyżej 2 egzaminów na raz, ale końcowe zaliczenia przedmiotów są pogromem. Niektórzy wykładowcy traktują swoje przedmioty, jakby były one najważniejsze ze wszystkich Tylko jeśli wszyscy tak uważają, to który w końcu jest najważniejszy? Wydawać by się mogło, że przedmioty kierunkowe, które najbardziej przydadzą się do wykonywania przyszłego zawodu, szumnie nazwanego terapią. No ale, wykładowca wykładowcy nie równy i tym sposobem nawet przedmiot kończący się "zalką" wymusza poświęcenie większej ilości czasu, który można by spożytkować o wiele przyjemniej. I właśnie tym sposobem, w mojej biblioteczce zaległy pozycje, które czekają na swój moment, a są to książki z kategorii "must read" jak dla mnie.





Na pierwszy posesyjny ogień, książka, której nie trzeba przedstawiać, bo mówi sama za siebie. "Gra o tron", którą zaczęłam i nie mogę skończyć i nie dlatego, że nie jest wciągająca, a z braku czasu, bo jest to pozycja, jak najbardziej w moim guście. 







Na swój czas czekają również ( wymienieni w przypadkowej kolejności, a nie w kolejności czytania ;))

Alexandra Bracken - Mroczne umysły 
Najbardziej niepokojąca książka od czasów „Igrzysk śmierci”!  - taka reklama opisuje tę książkę na Lubimyczytac.pl Fanką ogromną "Igrzysk..." nie jestem, ale klimaty utopijne i dystopijne to jak najbardziej moja bajka. 

Mam na imię Ruby.
Potrafię wedrzeć się do twojego umysłu, a nawet wymazać wspomnienia. Jako dziecko zostałam wysłana do obozu „rehabilitacyjnego” dla takich jak ja. Zieloni, Niebiescy, Żółci, Pomarańczowi, Czerwoni. Mroczne umysły. Zostałam przydzielona do Zielonych, ale w rzeczywistości jestem ostatnią z Pomarańczowych. Ukrywam to, żeby przetrwać.

Colleen Hoover - Hopless
Pozycja z kategorii New Adult - nowo powstałego gatunku, który cieszy się rosnącą popularnością. 

Czasem odkrycie prawdy może odebrać nadzieję szybciej niż wiara w kłamstwa.
To właśnie uświadamia sobie siedemnastoletnia Sky, kiedy spotyka Deana Holdera. Chłopak dorównuje jej złą reputacją i wzbudza w niej emocje, jakich wcześniej nie znała. [...] Gdy Sky poznaje Deana bliżej, odkrywa, że nie jest on tym, za kogo go uważała, i że zna ją lepiej, niż ona sama siebie. Od tego momentu życie Sky bezpowrotnie się zmienia.



Marie Lu - Legenda. Patriota
Trzeci tom trylogii "Legenda" i dalsze losy June i Day'a. Wciągająca seria, warta uwagi.

Na początku, June i Day wiele poświęcili dla Republiki, a teraz stoją na progu nowej egzystencji – kraju pokoju, z nadzieją na zjednoczenie Kolonii. Oboje powrócili do łask Republiki: June pracuje wśród najwyższych kręgów rządu, a Day’owi zostało przydzielone wysokie stanowisko wojskowe. Ale właśnie wtedy, gdy pokój już jest bardzo blisko, wybuch plagi wzbudza panikę w Koloniach. Wojna znowu zagraża granicom Republiki. Ta nowa odmiana plagi jest bardziej śmiertelna niż kiedykolwiek, a June szybko odkrywa, że jedyny sposób na ocalenie Republiki, może kosztować Day’a wszystko, co ma.

Veronica Roth - Wierna
Tom trzeci serii "Niezgodna", której tom pierwszy całkiem niedawno miał swoją kinową premierę (nawiasem mówiąc, dosyć dobra ekranizacja). "Wierna" to zakończenie serii i historii Tris i Tobiasa. 

Społeczeństwo frakcyjne, w które Tris tak wierzyła, legło w gruzach – podzielone walką o władzę, naznaczone śmiercią i zdradą. Jednego tyrana zastąpił drugi. Miastem rządzą niepodzielnie bezfrakcyjni. Tris wie, że czas uciekać. Lecz jaki świat rozciąga się poza znanymi jej granicami? Może za murem będzie mogła zacząć z Tobiasem wszystko od nowa, bez trudnych kłamstw, podwójnej lojalności, bolesnych wspomnień? A może poza miastem nie ma żadnego świata…


Mark Helprin - Zimowa opowieść
Szumnie ostatnio reklamowana pozycja, która zachęca mnie miejscem akcji, wątkiem romantycznym i nieziemską okładką. 
"Jedna z najwspanialszych opowieści w literaturze amerykańskiej." - czyż to nie zachęca do zakupu?

Pewnej mroźnej nocy młody Peter Lake próbuje okraść rezydencję na Manhattanie. Niespodziewanie zastaje w domu córkę właścicieli, umierającą na gruźlicę Beverly Penn. Tak zaczyna się miłość, która odmieni jego los.



Jessica Sorensen - Breking Nova
Mam już za sobą kilka pozycji tej autorki, dlatego też z chęcią sięgnę po kolejną. Kolejna książka z gatunku NA. Niestety, bądź też stety nie została jeszcze przełożona na język polski, ale na popularnym gryzoniu można znaleźć przetłumaczonych kilka pierwszych rozdziałów. 

Nova Reed used to have dreams-of becoming a famous drummer, of marrying her true love. But all of that was taken away in an instant. Now she's getting by as best she can, though sometimes that means doing things the old Nova would never do. Things that are slowly eating away at her spirit. Every day blends into the next . . . until she meets Quinton Carter. His intense, honey brown eyes instantly draw her in, and he looks just about as broken as she feels inside.


Huntley Fitzpatrick - My life next door
Ta książką, jakiś czas temu, mignęła mi gdzieś na Goodreads twierdząc, iż jest w moim guście. Dlatego też trafiła na listę do przeczytania i jak na razie nadal na niej przebywa. Jej czas, jeszcze nie nadszedł.

The Garretts are everything the Reeds are not. Loud, messy, affectionate. And every day from her rooftop perch, Samantha Reed wishes she was one of them . . . until one summer evening, Jase Garrett climbs up next to her and changes everything. A transporting debut about family, friendship, first romance, and how to be true to one person you love without betraying another


Powyższe pozycje to te, które są, jak na razie, na czele listy do przeczytania. Lista ta cały czas się powiększa, bo moje książkoholiczne zapędy nie mają granic. Może nie jest to  literatura wysokich lotów, może i nie jest to lista bestsellerów, ale taki jest właśnie mój wybór, bo to jest to, co sprawia mi przyjemność, a przecież o tym w czytaniu chodzi. 

czwartek, 8 maja 2014

Jodie Ellen Malpas - Ten mężczyzna





tytuł oryginału: This Men
seria/cykl wydawniczy: Ten mężczyzna #1
wydawnictwo: Amber
data wydania: 18 marca 2013
liczba stron: 288
ocena: 5/10 
data przeczytania:  8 maja 2014
“I’m going to get lost in you.” 
 Sięgnęłam po tę książkę tylko z jednego powodu: idealnie pasuje ona do klucznikowego wyzwania  – wydawnictwo na literę A . Może nie jest to dobry powód, ale zawsze w jakimś nikłym stopniu podbija słabe noty czytelnictwa w Polsce. Tak więc, pomimo, że sesja stoi tuż tuż za drzwiami i zaczyna cichutko stukać, żądając żeby ją wpuścić, robiąc sobie jeszcze jeden wieczór wolnego otworzyłam tę niewielkich rozmiarów księgę. Niewielkich, a to dlatego, że wydawnictwo Amber postanowiło ok. 400 stronnicową książkę podzielić na dwie części. Ja się pytam dlaczego? Po co przerywać czytanie w połowie? Ano wniosek nasuwa się jeden – mianowicie chodzi o zyski. Logiczne, że po przeczytaniu połowy, chce się przeczytać ciąg dalszy i dlatego trzeba kupić tom drugi.

  


W ogóle polskie przekłady co raz bardziej mnie zaskakują i zawodzą. No bo dlaczego, kiedy otworzyłam wersję oryginalną „This Men” i szukałam miejsca, w którym kończy się akcja wersji polskiej, moim oczom ukazało się wiele momentów, nie umieszczonych w „Ten mężczyzna”. Wystarczającym błędem było podzielenie jej na dwa tomy, ale żeby jeszcze pominąć niektóre sytuacje, kawałki rozmów!? Helloo! Coś tu jest nie tak. Także oświadczam z czystym sumieniem, że oryginał to jednak oryginał. Przekłady, czy to polskie, czy też inne, nigdy nie oddadzą pierwowzoru w 100%.  I dlatego mój Kindle jest zapełniony książkami w oryginale. Nie dość, że jest to dobry sposób na poszerzenie słownictwa, to dodatkowo pozbawiam się chęci mordu tłumaczy.

Przechodząc do treści. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to już było. Właściwie, aktualnie w literaturze romantycznych erotyków trudno zaskoczyć. Trochę w tym Grey’a, trochę Crossa, taki misz masz wszystkich książek i powstaje twór właściwie średnio ciekawy, z powielonym na kilkanaście sposobów schematem. Bo jest ona – młoda, robiąca oszałamiająca karierę, zraniona, z wyszczekaną buzią. I jest też on – totalny despota przejawiający zachowania obsesyjne z manią kontroli, miliarder. No i jest też to co najważniejsze w tego typu książkach – pożądanie, którym można by zasilić małej wielkości miasteczko.
Nie powiem, że czasami nie było przyjemnie. Słowne przekomarzania bohaterów śmieszą i aż się prosi o więcej. Niezdecydowanie Avy i ciągła walka w jej głowie – ok. Jedyne, co mnie interesuje i dlaczego sięgnę po dalsze strony (ale oczywiście w wersji oryginalnej) to wiek pana Warda. Ciekawe, kiedy skończy on wyliczać kolejne liczby i przyzna się.
[…]- Ile masz lat, Jesse?

- Dwadzieścia siedem - odpowiada obojętnie. Wzdycham.
- Dlaczego nie chcesz mi powiedzieć, ile masz lat?
- Mogłabyś pomyśleć, że jestem dla ciebie za stary i uciec.
- Myślisz, że jesteś dla mnie za stary? - Biorąc pod uwagę to, co się pomiędzy nami wydarzyło, zgaduję, że nie, lecz kwestia ta urasta do takiej rangi, że warto o to zapytać.
-  Nie.  -  Nie  odrywa  wzroku  od  drogi.  -  Mój  największy problem to twój problem.[…]

Oh i nie da się zauważyć jeszcze jednego porównania:
„Rozpadam się na kawałki.”

„Czuję, że zaraz rozpadnę się na milion kawałeczków.”
Come on!! Ile można?! Czy w całym języku polskim, angielskim zresztą też, istnieje tylko jedno określenie, które powiela się jak produkty na taśmociągu?! Oficjalnie mam dość wewnętrznych bogini i ciągłego rozpadu na kawałki. Uraczcie mnie czymś innym moi mili, wierzę w waszą moc i wasz talent.